Pizza z mascarpone, prosciutto i rukolą. Idealna na randkę kończącą się w sypialni

Pizza z mascarpone, prosciutto i rukolą. Idealna na randkę kończącą się w sypialni

Świat bez pizzy nie byłby tylko światem bez pizzy – byłby ponurym i szarym miejscem pozbawionym, w którym nikt nie śmieje się z dowcipów, zawsze przed posiłkiem myje rączki jak w mieszkaniu Grażynki z Klanu, a spontaniczność oznacza planowanie podrapania się po nosie z tygodniowym wyprzedzeniem.

Całe szczęście pizza istnieje i tak jak mógłbym żyć bez większości dań to bez niej nie. Każdy ją lubi, łatwo ją przygotować i zrobić wrażenie na dziewczynie, wspaniale się je ją w łóżku, a dodatkowo z pizzą jest jak z seksem – nawet jeśli nie do końca się uda to wciąż jest całkiem niezły, a jeśli zrobisz ją dobrze to masz całkiem duże szanse na to, żeby sprawdzić czy to powiedzenie ma sens.

Składniki

Ciasto:

  • 1,5-2,5 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej lub mąki pszennej tortowej
  • 1/4 opakowania drożdży
  • Łyżka oliwy z oliwek
  • Szklanka wody
  • Łyżeczka cukru
  • Łyżeczka soli

Sos:

  • Przecier pomidorowy
  • Sól
  • Bazylia

Dodatki:

  • Prosciutto
  • Serek mascarpone
  • Rukola
  • Mozzarella

Wiem, że najchętniej zjadłbyś pizzę pełną mięsa, ale litości – nie gotujesz dla siebie. Gotujesz dla dogodzenia kobiecie. Zupełnie tak jakbyś był jaskiniowcem i specjalnie dla niej ubił mamuta, ale że mamutów już nie ma, a w międzyczasie wynaleziono mydło i styl to kupujesz te wszystkie cztery rzeczy o podejrzanie brzmiących nazwach – będzie zachwycona.

Dodatkowo przydadzą się:

  • Dziewczyna, przy której potrzebujesz maski tlenowej, bo na skutek długotrwałego niedotlenienia spowodowanego… ekhm… sam wiesz o co chodzi. W końcu dla siebie samego nie chciałoby ci się wyciągnąć nawet sztućców.
  • Dwie butelki wina wytrawnego lub półwytrawnego. Koniecznie z korkiem. Najlepiej prawdziwym a nie plastikowym. Nie, nie dlatego, że smakuje lepiej, ale odkręcając nakrętkę jakby to był Kubuś nie zrobisz wrażenia. Bądź profesjonalistą.

Przygotowanie

Najpierw ona. Zapraszasz ją do siebie. Jest jesień więc zdejmujesz jej płaszcz i nie upierasz się, żeby zdejmowała buty na obcasie. Jak już ma coś zdjąć to najlepiej wszystko, co może zastąpić twoim t-shirtem ledwie zakrywającym jej pośladki.

Otwierasz i nalewasz wam wino. Później musisz przystąpić do pracy co nie jest takie złe, bo o ile facet lubi jeść, a nie patrzeć na gotującą kobietę (chyba że jest już ona w samym t-shircie, a jeszcze lepiej – jest w zupełnie niczym) to ona lubi patrzeć na to jak to robisz i zawsze robi to na niej wrażenie. Nie mówiąc już o tym, że wspólne gotowanie to zawsze niezły pomysł na randkę – ty się wykażesz, ona je ci z ręki (dosłownie), a przy okazji sprawdzisz jak się zachowuje i czy na pewno wytrzymasz z nią pięć minut przytulania „po”.

Ciasto

Ono jest najważniejsze, ale nie trzeba ściśle trzymać się proporcji składników. Bardziej chodzi o uzyskanie dobrej konsystencji, a jeśli ciasta wyjdzie za dużo to najwyżej zrobisz pizzę na grubym cieście albo dwie pizze zamiast jednej, więc nie ma co się stresować i robić z siebie kalekę kupując gotowe ciasto.

Najpierw potrzebujesz emaliowanego garnka lub miski (takie jak u babci), bo sprawdzają się najlepiej. Stawiasz go na kuchence i wlewasz szklankę wody. Podgrzewasz ją aż do czasu gdy będzie ciepła (ciepła, a nie gorąca!). W razie wątpliwości policz do piętnastu. Albo wypij kieliszek wina. Następnie bierzesz opakowanie drożdży – jedną czwartą wrzucasz do wody. Dosypujesz łyżeczkę cukru, żeby drożdże miały czym się żywić i rosnąć, po czym bierzesz łyżkę i mieszasz aż się wszystko rozpuści.

Teraz masz jakieś 15-20 minut wolnego.

Sos na pizzę

Opróżniasz kolejny kieliszek wina i proponujesz jej, żeby pomogła robić ci sos na pizzę. Do sosu potrzebujesz tylko przecieru pomidorowego, który kupuje się w półlitrowym kartoniku, a najlepsze składają się wyłącznie z pomidorów i soli. Te gorsze mają w sobie mieszankę przypraw co zdaje się sugerować, że producent myśli, że jesteś idiotą i nie umiesz sam dosypać trochę suszonego oregano.

Wlewasz pół kartonika do miseczki. W tym czasie podajesz jej deskę do krojenia i nóż oraz żywą bazylię do posiekania. I to kolejna rzecz, która niewiele zmienia, a robi wrażenie – bazylia kosztuje 5 złotych, a nie dość, że pizza będzie miała lepszy smak to ona będzie miała czym się zająć. Jeśli natomiast szkoda ci nawet tych 5 złotych to kup nasiona bazylii za złotówkę, posiej i poczekaj trzy tygodnie – to jeszcze bardziej profesjonalne.

Kiedy posieka bazylię, wrzucasz ją do sosu pomidorowego i solisz. Nie wiem ile – trzeba spróbować. Nabierasz sosu na łyżeczkę i ją karmisz. Oglądałeś kiedyś „Dziewięć i pół tygodnia”? Jeśli tak to wierzę, że zrobisz to dobrze. Jeśli nie, to biegnij nadrabiać zaległości.

Sos przygotowuje się trzy minuty, więc drożdże jeszcze nie zdążą się zrobić. Podajesz jej tarkę do sera, dużą miskę i mozzarellę i mówisz, że ona na pewno świetnie sobie z tym poradzi. Kiedy zetrze ser to wstawiasz go razem z miską do lodówki. To kolejna sztuczka Jedi – dzięki temu ser później jest mniej posklejany i lepiej rozpuszcza się na pizzy. No i jak wtedy wyglądasz? Jak profesjonalista. Kobiety lubią profesjonalistów.

Sam idziesz usiąść, żeby upijać się w spokoju.

Ciasto: część 2

To, że drożdże urosły poznasz po tym, że… jest ich więcej niż było wcześniej. Dodatkowo syczą i na wierzchu tworzy się mocno napowietrzona, brunatna papka. Dosypujesz do niej 1,5-2,5 szklanki mąki. Jeśli jesteś fit to mąki pszennej pełnoziarnistej. Jeśli nie masz hopla na punkcie białka to zwykłej mąki pszennej. Nie wsypujesz wszystkiego na raz tylko robisz to powoli i cały czas mieszasz. W międzyczasie wsypujesz do ciasta łyżeczkę soli (tyle ile wsypałeś wcześniej cukru), chociaż pewnie i tak o tym zapomnisz (ja zapominam). Przestajesz dosypywać mąki kiedy ciasto jest już gęste, ale nie jest jeszcze zbyt suche. Dolewasz łyżkę oliwy z oliwek (nie oliwy z wytłoczyn oliwek. Możesz zapytać co to za różnica i odpowiem, że niewielka, ale o tym czy masz styl czy nie też decydują same same małe różnice). Mieszasz wszystko razem drewnianą łyżką do gotowania. Ewentualnie możesz też skorzystać ze stolnicy i ugniatać ciasto rękami.

Robisz to aż do czasu gdy:
1) Spuchną twoje mięśnie w łapach
2) Ciasto jest jednolitą masą w miarę łatwo odklejającą się od palców (lub drewnianej łyżki)

Wtedy formujesz z ciasta kulkę, posypujesz wnętrze miski mąką. Następnie, żeby ciasto wyrosło musisz postawić je w ciepłym i ciemnym miejscu. Ciemność załatwia przykrycie go czystą szmatką. Ciepło sam musisz zlokalizować.

Masz kolejne 20 minut przerwy.

IMG_3322

Przerwa kończy się kiedy osiągniesz coś takiego. Dopóki tego nie osiągniesz – pijecie wino.

Dodawanie składników – ostateczne starcie

Wyjmujesz czarną blachę do pieczenia z piekarnika. W samym piekarniku ustawiasz temperaturę na 180 stopni i grzałkę od samego dołu lub od dołu i od góry.

Blachę posypujesz mąką, żeby ciasto się do niej nie przykleiło i wykładasz je na blachę. Prosisz ją o pomoc w jego równym rozprowadzeniu na blasze.

IMG_3326

O tak!

Kiedy ciasto jest gotowe, wylewasz na nie cały sos, a później rozprowadzasz po cieście kolistymi ruchami za pomocą łyżki (wiadomo, profesjonalizm).

Otwierasz serek mascarpone i nakładasz go miejscami na ciasto. Nie musi być po nim równomiernie rozprowadzony i nie musi go być bardzo dużo.

Następnie całość posypujesz startą mozzarellą.

IMG_3341

Tak ma wyglądać pizza. Twoja partnerka powinna w tym momencie wyglądać już mniej więcej tak (klik) i to wcale nie przez to, że wypiłeś prawie pół butelki wina.

Pizzę wrzucasz do nagrzanego piekarnika (pamiętasz? 180 stopni). Wbrew pozorom nie musi ona w nim być pół godziny. Wystarcza około ośmiu minut, ale trzeba to na bieżąco sprawdzać. Jeśli ser zaczyna się spiekać to na 90% już można wyjąć ciasto. Możesz również sprawdzić je za pomocą widelca nakłuwając brzeg i patrząc czy ciasto w środku jest mokre czy suche. Jeśli z piekarnika się dymi, to odpowiednia chwila na wyjęcie ciasta minęła.

Przez ten czas rozlewasz resztę wina z kończącej się pierwszej butelki wina.

Wyjmujesz pizzę. Otwierasz opakowanie prosciutto i wykładasz plastry na pizzę – dopiero teraz, bo jeśli zrobisz to wcześniej będzie zbyt spieczone i pozbawione smaku.

IMG_3342

Następnie otwierasz opakowanie rukoli i posypujesz nią pizzę. Może być jej dużo – kobiety uwielbiają zieleninę.

IMG_3343

Ostatecznie po upływie półtorej godziny, jednej butelce wina, karmieniu seksownej dziewczyny składnikami, popisywaniu się swoimi umiejętnościami kulinarnymi i rozmowy o jej zwierzaku – otrzymujesz taki piękny efekt.

Naczynia oczywiście zostawiasz nieumyte, bo nie chcesz wyjść na małostkowego chłopaczka, który zamiast skupić się na kobiecie, martwi się o to, że sos przywrze do jego niebieskiej miseczki.

Pizzę kroisz, zgarniasz drugą butelkę wina i wszystko zabieracie do sypialni. Tam zapominasz o pizzy, a przypominasz sobie, że przecież jeszcze nie podziękowałeś jej za pomoc.

Najlepiej to zrobisz zdejmując z niej t-shirt. Powodzenia!

  • A_jutro_wpada_ona_:)

    I tym tekstem przekonałeś mnie do wsiąknięcia w 5levels :)

    • http://5levels.pl 5levels

      Cieszę się :)

  • kubaOFF

    Geniusz zła! Dawno nie czytałem równie genialnego artykułu co ten:D

  • e…

    Szkoda, że nie widać jak szanowny pan V….. robi pizzę…. to musi być bosski widok… hahaha

  • Aga

    Artykuł mega, daje mu 9/10 ;-)
    Właśnie zakasam rękawy i biore się za robienie pizzy z Twojego przepisu – dorwałam ostatnie opakowanie rukoli w biedrze :-)

  • Jim

    Fajny artykuł, zmotywował mnie do tego żebym już we wtorek przygotowywał pizze ze znajomą. Dzięki ;)

  • sara

    Genialny tekst! Wysyłam link do chłopaka, który nic nigdy dla mnie nie ugotowal, a mi od samego czytania zrobiło się ciepło. Pozdrawiam;))

  • Robert

    Świetne! I to jest przepis kulinarny od mężczyzny dla mężczyzny. Oby takich więcej :D

    • http://5levels.pl 5levels

      To świetnie się składa, bo w tym tygodniu powinien być następny.

  • Mario P.

    Kiedy w styczniu zmieniam flat… teraz wiem jak powitam nowe miejsce

  • K@ties

    Wiesz Volant,fajny jesteś:-)dzień bez Ciebie,to dzień stracony.

    • http://5levels.pl 5levels

      Dzięki Kasia :)

  • Ania

    A ja się wypowiem jako kobieta, która miała przyjemność być na takiej randce :)
    Różnica jest taka, że mój chłopak nie chciał zdradzić przepisu na tą pizzę i podał mi ją już gotową. Uwierzcie mi, że nigdy w życiu nie jadłam nic tak delikatnego i zdrowego i wyśmienitego jednocześnie! Dziś przygotujemy pizzę na sylwestrowy wieczór, tym razem wspólnie. Przepis świetny, a cała otoczka to wisienka na torcie! :)

    • http://volantification.pl Volant

      Pięknie wygląda! Udanego Sylwestra!