Moje „before I die”

Moje „before I die”

Do wstawania z łóżka motywują mnie sceny ze mną w roli głównej.

Zanim umrę chcę więc:

*

Kupić supercara i pojechać do Włoch

Musi mieć koniecznie co najmniej 450 koni i automatyczną skrzynię biegów. Ja koniecznie muszę mieć na sobie białą koszulę z podwiniętymi na dwa razy rękawami, okulary przeciwsłoneczne i daleko gdzieś wszystkie mandaty jakie dostanę. Pojadę prosto do północnych Włoch, żeby przejechać autostradami przez Alpy, bo co jak co, ale ich widok jest zachwycający – tunele wydrążone pod górami, szczyty gór, szeroka droga i malownicze wioski. Całość wyglądająca jak w Need For Speed z milion razy lepszą grafiką.

Oczywiście samochodu nigdy nie będę mył. Tak bardzo wyjebane.

*

Nauczyć się latać szybowcem

Pierwszy raz pomyślałem, że chciałbym to zrobić był sześć lat temu, kiedy obejrzałem „Aferę Thomasa Crowna”, średni film, który bardzo lubię ze sceną, którą pokochałem. Do tej pory odkładałem ten plan ze względu na typowe powody, dla których coś się odkłada, a więc brak czasu i ważniejsze wydatki. Pewnie jeszcze będę to odkładał przez jakiś czas, ale to świetna sprawa i choćbym miał robić licencję szybowcową w wieku 80 lat to i tak ją zrobię!

*

Wydziarać się

Wersja minimum to wydziaranie sobie lewego rękawa.

*

Wyjechać do Ameryki Południowej i napisać powieść, która zostanie zekranizowana

Chcę kiedyś kupić bilety do kina i zobaczyć coś co wcześniej istniało tylko w mojej głowie. Dlaczego Ameryka Południowa? Ceny, dragi, świetny styl życia i biały jest tam zawsze królem. W takich warunkach nie da się napisać niczego badziewnego, a jeśli nawet to who cares? Ameryka Południowa ziom!

*

Być na okładce prestiżowego magazynu

Newsweek? On chyba jeszcze trzyma poziom, więc może być Newsweek. Jako kto? Biorąc pod uwagę, że nie lubię i nie umiem siebie zaszufladkować to jako osobowość – gość, który we wszystkim maczał palce i dobrze na tym wyszedł. Kiedy tylko to się stanie to kupię sobie ten magazyn, wrócę do przeszklonego apartamentu z widokiem na miasto, zaparzę sobie kawę, a następnie wyrzucę go do śmietnika uśmiechając się i myśląc: „Piętnaście lat temu zrobiłoby to na mnie wrażenie, ale teraz już na to za późno”.

*

Opłynąć jachtem Europę

Jeszcze nie zdecydowałem czy żaglowym czy motorowym, ale chciałbym zabrać przyjaciół, wypłynąć z Gdańska i sprawdzić się płynąc na zachód. Mam też w głowie taki obraz jak popołudniu kiedy po słońcu już widać, że wkrótce będzie wieczór, wpływamy na marinę w Wenecji, otwieramy wino, bawimy się, a rano wychodzimy prosto z jachtu na miasto. Tak, słyszałem, że w Wenecji śmierdzi. Tak, mam to gdzieś.

*

Mieć świetną rodzinę

Tak, dokładnie taką jaką ty chcesz mieć. Mądre dzieciaki, zajebistą żonę, emocjonujące wspólne życie bez wyliczania każdego grosza i będąc przywiązanym do tylko jednego miejsca.

*

Zbudować międzynarodową spółkę, założyć ośrodek badawczy i zająć się pomocą w rozwijaniu start-upów

To pierwsze, żeby udowodnić wszystkim, że można. Drugie dlatego, że bycie naukowcem to jedna z dróg, którą nie poszedłem i wciąż zastanawiam się jak to byłoby pracować nad czymś istotnym. Trzecie dlatego, żeby pomóc innym i robić zabawne, fascynujące rzeczy.

*

Rzucić wszystko i wyruszyć na wyprawę

Męczącą, długą, obejmującą 47 krajów. Może nie bez pieniędzy i autostopem, ale na tyle dziko, żeby wsiąkać w lokalną kulturę, bo jestem świadomy tego, że zdania typu: „Świat to książka, a jeśli nie podróżujesz to patrzysz tylko na jedną stronę” to trochę brednia i wszędzie jest podobnie, ale i tak chcę to sprawdzić, a na koniec chcę wrócić do swojego domu (lub wybrać inny) i mieć świadomość, że to jest dokładnie to miejsce, w którym chcę żyć.

*

Spróbować LSD, ecstasy i ayahuasci

Bo nie jestem świętszy niż papież.

*

Napisać swoją biografię, która będzie bestsellerem.

*

Poinformować was o osiągnięciu każdego z tych planów.

*

  • tpalak

    Nie spodziewałem się, że to akurat przez taki blog odwiedzię na Wikipedii stronę pt. „Ayahuasca” ;)

    • http://koincydencje.pl/ VQ

      a ja nie spodziewałam się, że za Tobą, Magda, wejdę na jakiegoś starego (?) bloga Michała heheheh.
      co do ayahuaski to opowiem Ci o niej wszystko ;) pisałam o niej pracę mag(iczną), jej tytuł brzmiał „Szamanizm wiecznie żywy – współczesne metody wprowadzania się w stan transu i ekstazy” – czujesz to? bo ja czuję… że mój wyśniony Mustang, którym zapieprzam po Nevadzie, zaprowadzi mnie do jakiegoś wigwamu, a tam przekonam się, czy moje hipotezy da się sfalsyfikować. co za koincydencja :)

  • ekstrakt

    Ekstra pozytywny wpis- ” nawet jak będę miał 80 lat to i tak to zrobię „!!! :) powodzenia w realizacji :)\

    *aż fajnie się poczułem, że napisałem komuś takie pozytywne życzenie, zamiast pisać ” bogaty bo ukradł „

    • http://5levels.pl 5levels

      A i mi zrobiło się miło! :)

  • avk

    „Spróbować LSD, ecstasy i ayahuasci”

    Przypuszczam, że po umiejętnym spróbowaniu powyższych mógłbyś być bardzo zdziwiony jak mocno zmienia to postrzeganie świata, sposoby myślenia i motywacje podejmowane przy projektowaniu swojego życia, niekiedy o 180* i to w sposób nie koniecznie pożądany, zgodny z osobistym wyobrażeniem. Problemowa może być konfrontacja tych wniosków ze swoim doczesnym światopoglądem, nawet jeśli to co robiliśmy do tej pory, pracowało na nasz rachunek. Problemem może okazać się nie tyle treść tych wniosków, co nagłe i nieoczekiwane przedefiniowanie wartości jakie nami kierowały i do których dążyliśmy, co nie znaczy że cokolwiek z tego musi nastąpić, bo nie musi. W każdym razie, jeśli dopuszczasz możliwość całkowitego życiowego renesansu to jak najbardziej polecam.

  • Eva

    Masz rację autostrada przez Alpy do Włoch jest zajebista. Warto czasem z niej zboczyć i wjechać w bardziej dzikie rejony małych miasteczek, gdzie niekiedy jazda drogą przypomina jazdę rollercoasterem. Momentami miałam ochotę piszczeć ze strachu i podniecenia :)

  • AnjaEm

    Ostatnio dużo słyszałam o „Ayahuasca”, niestety nie jest dla wszystkich, mozna wpaśc po tym w depresję, a co gorsza zwyczajnie zejsc, zarzygawszy sie na śmierć..Podobno trzeba być mocno stabilnym i pogodzonym ze swoimi demonami, ryzykowne, ale też mocno kuszące. Czekam na relacje „po”, jak zrealizujesz ten punkt ;)

  • abc

    tą amerykę południową bym poważnie rozważyła :D 85% ludzi których z tamtąd znam uciekli bo było dla nich zbyt niebezpiecznie, kumplowi z pracy ostatnio tam postrzelili tatę bo chcieli ukraść auto (pojechał na 2 tygodnie), a historie których się nasłuchałam można by mnożyć :D w każdym razie jeśli AP to z rozwagą ;))))

  • http://magdanazimno.be/ magda na zimno

    Auto chętnie pomogę wybrać. Najlepiej PDK i więcej koni, bo automatyczne skrzynie nie wykorzystają ich tak jak manualne. Poza tym osobiście najbardziej martwią mnie punkty karne, nie same mandaty. :)